2 II 1709. Nie Robinson, lecz Alex. Nie Crusoe, ale Selkirk. Nie Piętaszek, tylko kot

Włodzimierz Kalicki
06.05.2009 , aktualizacja: 30.01.2004 11:50
A A A Drukuj
Selkirk zwabił kozim mięsem i oswoił tuzin kotów - odtąd miał ze szczurami spokój. I jakieś towarzystwo
Pierwszy oficer Thomas Dover gromkim głosem wykrzykuje w ciemnościach komendy. Opadają kolejne żagle, wreszcie z łoskotem idzie za burtę kotwica. Piękny okręt "Duke", liczący 320 ton wyporności i niosący 30 dział, rzuca kotwicę u wejścia do jednej z zatoczek wyspy Mas a Tierra. Za nim stają mniejszy, 26-tonowy "Duchess" uzbrojony w 26 dział i bryg "Marquis". "Duke" jest okrętem flagowym brytyjskiej wyprawy korsarskiej dowodzonej przez kapitana Woodesa Rogersa.

Kapitan Rogers w zeszłym roku otrzymał list kaperski od pierwszego lorda admiralicji zezwalający mu na atakowanie okrętów Hiszpanii i Francji. Z tymi państwami Anglia toczy właśnie wojnę. "Duke" i "Duchess" to korsarskie okręty ufundowane przez spółkę akcyjną prywatnych angielskich inwestorów. Połowę łupów dostaną finansiści, drugą połowę będą mogły podzielić między siebie załogi.

Woodes Rogers to znany żeglarz i korsarz, ale najsłynniejszym w morskim światku uczestnikiem wyprawy jest nawigator William Dampier. Korsarstwem trudni się od 30 lat, ale nieobce są mu pasje naukowe i literackie. W czasie rozbójniczych rejsów prócz polowania na wielki łup lubił zapuszczać się na nieznane morza w poszukiwaniu nieodkrytych lądów; nawet w najtrudniejszych warunkach systematycznie prowadził osobisty dziennik podróży. W 1683 roku opłynął przylądek Horn i brał potem udział w ataku na hiszpańskie porty w Peru, Panamie i Meksyku. Później popłynął na Ocean Spokojny i mijając Mariany, Filipiny i Moluki w roku 1688 dotarł do północno-zachodnich wybrzeży Australii. Skłócony z załogą, został w końcu wysadzony na Nikobarach. Stamtąd przedostał się do Azji, gdzie wiódł bajkowe życie awanturnika.

W końcu wrócił do Anglii, gdzie swe przygody opisał w pamiętnikach zatytułowanych "New Voyage Round the World". Bardzo poczytnych pamiętnikach. Tak bardzo, że angielska admiralicja w 1699 roku powierzyła mu misję poszukiwania nieznanego jeszcze, wielkiego lądu na morzach południowych. Na statku "Roebuck" opłynął Przylądek Dobrej Nadziei, dopłynął do wybrzeży Australii, odkrył tam Zatokę Rekina i grupę wysp, którą nazwał oczywiście Archipelagiem Dampiera. Potem popłynął wzdłuż wybrzeży Nowej Gwinei i odkrył wyspę, którą nazwał Nową Brytanią. Cieśnina oddzielająca ją od brzegów Nowej Gwinei nosi nazwę Cieśniny Dampiera. Cały czas, rzecz jasna, prowadził osobisty dziennik podróży.

Wrócił do Londynu po czterech latach i zaraz zasiadł do spisywania dzieła "Voyage to New Holland". Było ono jeszcze większym sukcesem niż pamiętnik z podróży dookoła świata. Fascynował czytelników barwnymi opisami nieznanej zamorskiej fauny, flory i egzotycznych minerałów. Dampier wezwany został przed oblicze królowej Anny. Pierwszy lord admiralicji przedstawił go jako najwybitniejszego współczesnego żeglarza i nawigatora. Najjaśniejsza Pani przez kilka godzin słuchała opowieści Dampiera o dalekich morzach i lądach.

Nic więc dziwnego, że kapitan Woodes Rogers powierzył mu funkcję pilota i kartografa swej kolejnej korsarskiej wyprawy.

Latem zeszłego roku brytyjscy korsarze wyruszyli z Anglii na "Duke'u" i "Duchess", by na wodach Pacyfiku łupić hiszpańskie statki przewożące cenne metale z kopalń Chile, Peru i Meksyku. Świadectwem ich pierwszego sukcesu jest bryg "Marquis" - niedawno korsarze zdobyli go na Hiszpanach.

Wyspa Mas a Tierra, do której właśnie dopłynęli, to jedna z trzech niedużych wysp Juan Fernandez leżących samotnie na Pacyfiku, około 640 km na zachód od portu Valparaiso w środkowym Chile. Odkrył je przed półtora wiekiem hiszpański żeglarz Juan Fernandez, ale do dziś nie są zamieszkane. Od stulecia są za to ulubionym schronieniem piratów i korsarzy. W zacisznych zatokach można bezpiecznie, w samotności odpocząć i naprawić uszkodzone okręty.

Ale dzisiejszej nocy kapitan Rogers, pierwszy oficer Dover i nawigator William Dampier patrzą na Mas a Tierra z niepokojem. Na bezludnej wyspie płonie w ciemnościach ognisko. To mogą być tylko Hiszpanie albo konkurencyjna wyprawa piratów. Tak źle i tak niedobrze. Szczupły, żylasty kapitan Rogers decyduje się pozostać na kotwicy do rana. Gdy wstaną poranne mgły, "Duke" i "Duchess" będą miały sporą przewagę nad okrętami cumującymi w głębi zatoczki. Korsarskie załogi dostają zakaz używania ognia, by do świtu przeciwnik nie zdołał się przygotować do walki.

W kapitańskiej kajucie Rogers, Dover i Dampier nad szklaneczką grogu deliberują, kto może palić ognisko na bezludnej wyspie. Dampier jest pewien, że nikt tu nie mieszka na stałe. Wyspę Mas a Tierra zna dobrze - jest tu już drugi raz. Przed czterema laty z okładem, w 1704 roku, dowodził statkiem korsarskim "Cinque Ports". Z Anglii płynął dookoła przylądka Horn na Pacyfik, by tam łupić bogate statki Hiszpanów. Ale Horn to trudny orzech do zgryzienia nawet dla doświadczonych żeglarzy. "Cinque Ports" trzy razy usiłował opłynąć straszliwy, smagany huraganami przylądek i trzy razy wichury spychały poturbowany okręt na Atlantyk. Co trzeci marynarz rozchorował się wtedy na szkorbut, jeden zmarł. 27-letni pierwszy oficer Alexander Selkirk ostrzegał Dampiera przed buntem, ale ten, żądny łupów, zaatakował drogę na Pacyfik raz jeszcze. I udało się. Pokiereszowany "Cinque Ports" dowlókł się do wysp Juan Fernandez. Wszyscy oczekiwali paru tygodni odpoczynku i przeprowadzenia remontu okrętu. Nieoczekiwanie Dampier zarządził wyjście w morze. Doświadczony, choć młody żeglarz Selkirk obawiał się, że w takim stanie rejs skończy się katastrofą. Zażądał, by wysadzono go na bezludnej wyspie Mas a Tierra. Sprawę postawił jasno: woli poczekać na kolejną ekspedycję angielskich korsarzy, nawet i parę tygodni, i zabrać się z nią, niż z Dampierem iść na dno Pacyfiku. Dampier nie lubił Selkirka, więc z ulgą zgodził się. Selkirk zabrał rusznicę, trochę prochu, kul, maczetę, nóż, woreczek tytoniu, kociołek, swoje instrumenty nawigacyjne, Biblię i trochę książek. Od tego czasu, opowiada kapitanowi Rogersowi nad szklanką grogu William Dampier, na pewno dawno już ktoś Selkirka stąd zabrał.

Wstaje świt. Alexander Selkirk czujnie budzi się w swej chacie na Mas a Tierra. Zbudował ją z pni drzewa pieprzowego przed czterema laty i czterema miesiącami, tuż po zejściu na ląd z pokładu "Cinque Ports". Pokrył ją długą, suchą trawą wytrzymującą najtęższe burze. Selkirk zrzuca z siebie tuzin kotów, wstaje z posłania. Gdy zaczął poznawać wyspę, okazało się, że prócz zdziczałych kóz żyją tu inni zbiegowie z hiszpańskich statków: szczury i koty. Selkirk wyścielił chatę skórami upolowanych kóz, ale nie mógł spać. Nocą szczury obgryzały mu palce u nóg. Zwabił więc kozim mięsem i oswoił tuzin kotów - odtąd miał ze szczurami spokój. I jakieś towarzystwo. By nie oszaleć z samotności, ze swoimi kotami i oswojonymi kozami prowadził rozmowy, a nawet urządzał nocne tańce w świetle księżyca.

Selkirk pałaszuje śniadanie: owoce i kozie mleko. Dzięki tej diecie przez cztery lata schudł, nabrał siły i wulkanicznej energii. Nigdy nie zachorował. Wychodzi na brzeg i zamiera. Po raz pierwszy od czterech lat i czterech miesięcy widzi na morzu statek. Wpatruje się i dostrzega angielską flagę. Jak szalony biegnie na wzgórze i wymachuje rękami. Na widok człowieka na brzegu kapitan Rogers poleca spuścić na wodę szalupę. Marynarze dopływają do brzegu, niepewnie wychodzą na ląd. Są wstrząśnięci widokiem odzianego w skóry dzikusa z półmetrową brodą i opadającymi na plecy włosami. A jeszcze bardziej szokuje ich jego powitanie: mówi trochę nieskładnie, niezdarnie, ale po angielsku! Oficerowie i marynarze oglądają ze zdumieniem gospodarstwo Selkirka, wysłuchują jego nieporadnych opowieści. Przez te lata zapomniał wielu słów. Kapitan chce uzupełnić zapasy i zarządza polowanie na dzikie kozy. Niespodzianka: Selkirk goni je tak szybko, że marynarze i ich psy łowcze padają ze zmęczenia.

Wieczorem Selkirk i Dampier, w otoczenu korsarzy, wspominają dzieje sprzed czterech z okładem lat. Selkirk odwykł od rumu i po pierwszej szklance język całkiem mu się plącze. Żeglarze kiwają głowami: dziwna historia, ale piratom i korsarzom nie takie się przecież dziwy przydarzają. Nikomu nie przechodzi nawet przez myśl, że po powrocie do Anglii przygody Selkirka opisze zawodowy literat.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Ale historia - nowy tygodnik historyczny

Kontrowersyjne tematy, niewygodne pytania, zaskakujące odpowiedzi - co poniedziałek z "Gazetą Wyborczą".

Polub nas na Facebooku